Cześć! Tu my – Klaudia i Wiktor. Jeśli masz w ogrodzie ścianę, płot albo pergolę, które proszą się o zieleń, winobluszcz pięciolistkowy (Parthenocissus quinquefolia) to nasz numer jeden. To silne pnącze, które szybko rośnie, świetnie znosi warunki miejskie i jesienią odpala intensywne odcienie czerwieni. Pokażemy Ci, jak je posadzić, prowadzić i przycinać, by przez cały sezon wyglądało świetnie – a jesienią liście przebarwiają się na czerwono jak płomień.

Winobluszcz pięciolistkowy to samoczepne pnącze z Ameryki Północnej. W botanice znajdziesz je jako Parthenocissus quinquefolia – i ta nazwa mówi sporo: liście złożone z pięciu listków (stąd „pięciolistkowy”). Poszczególne listki osiągają zwykle 8–12 cm, są eliptyczne, delikatnie ząbkowane, u młodych roślin spodu szarozielone, a u dorosłych intensywnie liście zielone przez cały sezon wegetacyjny. W szczycie lata młode pędy eksplorują przestrzeń, oplatając wokół podpór wszystko, co się da, a jesienią zabarwiają się spektakularnie – u nas często jesienią szkarłatne, czasem purpurowe; jednym słowem: show.
To samoczepne pnącze: za przyczepność odpowiadają wąsy z mikroskopijnymi przylgami. Dzięki temu winobluszcz chwyta się gładkich powierzchni i wszelkiego rodzaju pionowe przeszkody bez dodatkowych podpór (choć o wyjątkach jeszcze napiszemy). W praktyce oznacza to mniej roboty po posadzeniu i czystą fasadę zieleni.

Krótko: chcesz szybko przykryć dużych powierzchni z efektem „wow”? Winobluszcz jest doskonałym wyborem.

W handlu spotkasz trzy „rodzeństwa”:
Jeśli planujesz okleić ściany budynków lub inne pionowe przeszkody bez kratki – wybierz winobluszcz pięciolistkowy (czytaj dokładnie etykietę, by nie pomylić z zaroślowym). Na pergole i ogrodzeń oba gatunki dadzą radę, ale zaroślowy trzeba prowadzić.

Latem pojawiają się drobne, zielonkawe kwiaty. Nie są efektowne, ale z nich tworzą się baldachy owoców: granatowe kuleczki na czerwonych szypułkach – fantastyczny kontrast do czerwieniejących liści. Owoce są niejadalne dla ludzi (mogą być trujące), ale ptaki chętnie zjadają je późnym latem i jesienią. Oprócz owoców dekoracyjny jest też sam rysunek liści na murze – latem liście zielone, jesienią ogień.
Uwaga kuchnia: w polszczyźnie „dzikim winem/dzikiego wina” bywa mylnie nazywany i winobluszcz, i dzikie winogrona. Na polskiej liście produktów tradycyjnych znajdziesz czasem wzmianki o wyrobach „z dzikiego wina” – w takich przepisach do konfitury dodaje się np. gałkę muszkatołową, tworząc pikantna konfitura. To dotyczy winorośli (Vitis), nie winobluszczu pięciolistkowego. Owoce winobluszczu pięciolistkowego – mimo że ładne – nie są do bezpośredniego spożycia przez ludzi.
Winobluszcz jest wyrozumiały. Najlepiej rośnie szybko na stanowiskach słonecznych/stanowisku słonecznym, gdzie jesienią zabarwiają się liście najmocniej. Poradzi sobie też w półcieniu. Gleba? Wystarczy mu przeciętne gleby, byle umiarkowanie wilgotna i przepuszczalna. W czasie suszy podlewamy rzadko, lecz solidnie. Ściółka pomaga utrzymać wilgoć i stabilizuje temperaturę.
Młode pędy po posadzeniu lubią wsparcie – lekko je przywiąż, żeby szybciej „zrozumiały” kierunek.

Nowe pędy w pierwszym roku prowadź wachlarzem. Już po jednym sezonie zobaczysz, że to szybko rosnące pnącze potrafi przykryć zaskakująco dużo.
Winobluszcz pięciolistkowy ma silnym wzroście, ale świetnie znosi cięcie. Najprościej: wczesną wiosną skracamy „długaśne” nitki, latem doregulowujemy, żeby nie wchodził, gdzie nie chcemy (okna, rynny, strych). Na pędach jednorocznych (te najdłuższe, świeże) tnij odważnie – szybko odbije. Jeśli w danym miejscu chcesz mieć roślinę okrywową zamiast wspinacza, raz–dwa razy w sezonie przycinaj nisko, a roślinę poprowadź po ziemi; winobluszcz tworzy wtedy zwarty dywan.
Pro tip: w okolicach dachu i rynien rób „bufor bez zieleni” – pas 30–50 cm po regularnym cięciu. Dom Ci za to podziękuje.

Tak! Winobluszcz pięciolistkowy to fantastyczna roślina okrywowa/roślinę okrywową pod korony pni drzew, w miejscach trudnych do koszenia, przy skarpach. Daje naturalną ściółkę, tłumi chwasty i wygląda naturalistycznie. Pamiętaj tylko: przy młodych drzewach kontroluj, by pnącze nie „weszło” od razu na pień – kierujemy je po ziemi.
Jeśli wybierzesz winobluszcz zaroślowy, zaplanuj dodatkowych podpór (siatka, drut), bo same przylgi nie powstaną.


Czy to „wymagające pnącze”?
Nie. Na przeciętne gleby, przy stanowiskach słonecznych i minimalnej pielęgnacji winobluszcz pięciolistkowy to pancerna roślina.
Jak szybko urośnie?
Na dobrym stanowisku potrafi dorzucić 1–2 metrów rocznie. To naprawdę szybko rosnące pnącze.
Czy potrzebuje podlewania?
W naszym klimacie – tylko w dłuższych upałach. Ziemia umiarkowanie wilgotna to złoty standard.
Czy uszkadza ściany?
Przylgi mocno trzymają się gładkich powierzchni; po latach mogą zostawić ślad po oderwaniu. Planuj go jako zieleń „na stałe”, a przy remontach tnij wcześniej.
Czy owoce są jadalne?
Dla ludzi – nie. Ptaki chętnie zjadają owoce winobluszczu pięciolistkowego, i niech tak zostanie.
Czy na północnej ścianie też się uda?
Tak, choć najlepiej rośnie i barwi się na stanowisku słonecznym. W cieniu zieleni będzie więcej, czerwieni mniej.
Podsumowując: jeśli szukasz rośliny, która świetnie nadaje się do obsadzania ogrodzeń, pergoli i ścian budynków, nie boi się miasta, a jesienią przebarwiają się jej liście na intensywne odcienie czerwieni – winobluszcz pięciolistkowy (Parthenocissus quinquefolia) jest dla Ciebie. To pnącze odporne, elastyczne w prowadzeniu, dobre jako zieleń pionowa i jako roślina okrywowa. Wystarczy sadzenie w odpowiednim miejscu, trochę cięcia w sezonie, umiarkowanie wilgotna ziemia – i masz żywą, zmienną płaszczyznę zieleni przez cały sezon wegetacyjny.
My – Klaudia i Wiktor – mamy do winobluszczu pięciolistkowego ogromną słabość. Po prostu działa: startuje szybko, rośnie szybko, a gdy jesienią zabarwiają się całe połacie – trudno przejść obojętnie. Jeśli więc Twoje ogrodu woła o pion zieleni, to „dzikie wino” w sensie ogrodowym (czyli winobluszcz) świetnie sprawdza się w 99% przypadków. Posadź, poprowadź, przycinaj – a resztę zrobi natura. 🌿